Beata Sabała - Zielińska Pięć Stawów. Dom bez adresu
Książkę należy zaliczyć do literatury faktu. Przeważają w niej rozmowy z góralkami i góralami, którzy prowadzili lub pracowali w turystycznych schroniskach wysokogórskich, w Tatrach. Autorka jest rodowitą góralką, co daje pewność, że zna doskonale tę tematykę. Poznajemy ponad stuletnie dzieje schronisk, z których jedno – nazwane w tytule – prowadzi rodzina Krzeptowskich. Nazwanie utworu historią lub sagą rodzinną byłoby zbyt mocnym stwierdzeniem, bo autorka przytacza ustne opowieści i anegdoty nie poparte dokumentami. To jednak wcale nie umniejsza wartości książki. Góry i działające w nich schroniska turystyczne są tłem do ukazania wspaniałych ludzi, którzy służą turystom podczas ich wędrówek po górach, zapewniając im schronienie, spożycie posiłków, miejsce do odpoczynku, a nawet rozrywkę Poznajemy ich podczas codziennej ciężkiej pracy. Wzajemny szacunek, życzliwość, pracowitość i pomoc każdemu, kto jej potrzebuje, budzą sympatię do tych osób. Książka nie jest apoteozą górali. Poznajemy też ich wady: nadużywanie mocnych trunków, gra w karty, używanie słów, które nie należą do słownictwa literackiego. Ten „barwny” język oraz specyficzny humor słowny i sytuacyjny są okrasą utworu. Bohaterowie nie mają cech pomnikowych i dlatego ich lubimy.
Autorka dużo miejsca poświęca dzieciom osób pracujących w schroniskach. Nie skarżą się na brak rodziców w codziennym życiu. Uważają ich za wzorzec do naśladowania, dumni są z ich znajomości gór i poświęcenia dla innych.
Dla pełności obrazu życia w surowych warunkach klimatycznych w górach, autorka przytacza opowieści o śmiertelnych wypadkach, którym ulegają turyści. Nie epatuje czytelnika statystykami rannych i zabitych, ale wskazuje, że dramatyczne przeżycia turystów są najczęściej wynikiem beztroskiego podejścia do trudnych warunków wspinania się i zdobywania szczytów górskich. Sporo miejsca przeznacza na relacje ludzi ze zwierzętami, które są integralną częścią górskiej przyrody. Spotkanie z niedźwiedziami zawsze powoduje strach, natomiast psy i konie jako przyjaciele i pomocnicy otaczone są opieką.
Książka nie jest jedynie obrazem przeszłości i teraźniejszości w zakresie obsługi ciągle rosnącego ruchu turystycznego. Znamienne są pytania, które Beata Sabała- Zielińska stawia na końcowych stronach. Czy obecnych pracowników schronisk będzie miał kto zastąpić ? Wiele razy wskazuje, że pomaganie ludziom daje satysfakcję . Czy to jest wystarczający motyw do podjęcia ciężkiej pracy, w znacznej mierze polegający na fizycznym zmaganiu się z trudnymi wezwaniami jakie stawiają góry?
Edward Dziaduła DKK Cieszanów, 25 stycznia 2026 r.